środa, 21 marca 2012

DZIEŃ TRZECI (ranek)...

DROGI PAMIĘTNIKU

Jest 8.00 rano. Zajadam właśnie zamówione tosty z białym serem do tego sok pomarańczowy i jakieś tam angielskie pierniczki (nie zaprzeczam są pyszne).
Kilka chwil później...
Właśnie skończyłam jeść. Teraz szukam jakiś ciuchów, przez które moja babcia nie dostanie zawału. O juz wiem założę na siebie biały t-shirt, błękitne rurki, a do tego białe buty na koturnie i granatowy żakiet. Torebka będzie różowa (nie żarówiasta), a naszyjnik złoty. Ale zanim się ubiorę zrobie sobie lekki make-up (podkład+lekko niebieskie oczy+czarne rzęsy+bezbarwny błyszczyk+trochę rózowego pudru na podkreślenie kości policzkowych=♥♥♥). Oto mój sposób na uratowanie babci przed zawałem (hi, hi, hi). Zamówię sobie tylko jeszcze dużą kawę na wynos i już moge wsiadac do limuzyny, która stoi na podjeździe hotelu. Babcia powinna być zadowolona bo będę 20 minut przed 9.00 (hura, wreszczie zaliczę u niej jakiegoś plusa). Dobra zchodzę na dół. Zabieram cię ze sobą pamiętniku więc może niedługo zajrzę.

Pa, Pa.

Alice..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz