środa, 22 lutego 2012

DZIEŃ DRUGI (nadal, ale na zakupach)...

DROGI PAMIĘTNIKU

Aaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!! W limuzynie czekała na nas babcia (ostro wkurzona, nie toleruje spóźnialskich). Ona wyglądała niesamowicie, tak schludnie, ale jak zobaczyła w co ja i mama jesteśmy ubrane zmarniała jej mina. Jak usiadłyśmy i zamknęłyśmy za sobą drzwiczki babcia szepnęła coś szoferowi na ucho i ruszyliśmy. Limuzyna miała ciemne szyby więc nie widziałam gdzie jedziemy. Po jakiś 15 minutach jazdy samochód się zatrzymał, a babcia kazała nam wysiadać. Byłyśmy na wielkim parkingu koło wielkiego centrum handlowego. Przyjechałyśmy na zakupy. Babcia chyba wygrała w totka bo to były chyba najdroższe sklepy w Londynie. Weszłyśmy do pierwszego lepszego sklepu młodzieżowego i babcia nie patrząc nawet na rozmiar dała mi beżowe pozłacane brokatem rurki, beżową koszulę z bawełny i brązowy leciutki i cienki płaszczyk do połowy ud. Jak to przymierzyłam było mi dobre i o dziwo wyglądałam w tym świetnie (wygląda na to, że moja babcia ma gust). Babcia powiedziała do sprzedawczyni, że to kupujemy, a to w czym przyszłam kazała jej wyrzucić (dosłownie). Na przeciwko był sklep z elegancką odzieżą damską. Babcia pociągnęła za sobą mamę i wybrała jej suknie do kolan w kolorze błękitnym, a do tego biały żakiet. Potem pobiegłyśmy do butów i tam dopiero zaczęło się szaleństwo. Babcia wybrała mi brązowe buty na 10 centymetrowym koturnie, a mamie granatowe na 13 centymetrowym. Moja mama myślała, że się zabije w tych butach. Do tego babcia wybrała dla mnie brązową torebkę a mamie granatową. Dowiedziałam się również od babci, że w tym centrum wydałyśmy nie małą sumkę bo prawie 1000 funtów (skąd ona ma taką forsę)....
Jesteśmy znowu w limuzynie i tym razem też nie wiemy gdzie jedziemy. Może do królowej Anglii. O nie! Babcia powiedziała właśnie, że dziewczyny w moim wieku nie powinny już pisać pamiętników. Każe mi go sobie dać, ale na szczęście mówi, że po powrocie z tego miejsca, do którego jedziemy mi go odda. A więc wolę nie wkurzać mojej babci. 
Będę tęskniła pamiętniczku, ale na szczęście nie długo się zobaczymy. 
Pa, Pa.

Alice...

DZIEŃ DRUGI...

DROGI PAMIETNIKU

Zajadam właśnie śniadanie i równocześnie piszę w pamiętniku. Aha zapomniałam napisać, że to śniadanie jem w łóżku, a łóżko jest dwa razy większe niż to co mam u siebie w domu. Ten hotel jest taki piękny, ekskluzywny, a jedzenie wytworne. Myślałam, że moja babcia nie ma tylu pieniędzy żeby zapewnić nam pobyt w tak drogim hotelu. A jednak myliłam się co do niej. Nie jest aż taka biedna jak mi się wydawało. Ma o wiele więcej kaski. Moją mamę obudził dzisiaj rano telefon. Dzwoniła do niej babcia z wiadomością że zaraz po śniadaniu przyjedzie po nas (uwaga, uwaga) !!!LIMUZYNA!!! Myślałam, że padnę jak mama mi to powiedziała. Czułam się niesamowicie. Babcia mówiła prawdę właśnie skończyłam jeść, a pod wejściem do hotelu stoi limuzyna. O czekajcie ktoś dzwoni, muszę odebrać...
Podniosłam słuchawkę i powiedziałam "Halo?". To była pani z recepcji i powiedziała, że na dole czeka na mnie i na mamę limuzyna i musimy się pospieszyć. Wyszłam z łóżka bo chciałam mamie powiedzieć o tym, że mamy się śpieszyć, ale mama już była ubrana, więc zaczęła mnie poganiać, a teraz na mnie wrzeszczy bo jestem w łazience, robię sobie makijaż i piszę w pamiętniku (właściwie to pierwsze już skończyłam teraz siedzę na podłodze i robię tylko to drugie... hi, hi, hi!!!). Dobra siedzę już tu dobre dziesięć minut, czas z tąd wyjść unikając wkurzonej mamuśki.
To do usłyszenia! Napiszę zaraz jak będę wiedziała dokąd jedziemy tą prześliczną limuzyną. :-)

Alice... 

wtorek, 21 lutego 2012

DZIEŃ PIERWSZY... (ten w pamiętniku)

DROGI PAMIĘTNIKU

Mam na imię Alice mam 17 lat. Przechodzę bardzo trudny okres w życiu. Przeprowadziłam się właśnie z Francji do Londynu. Na szczęście mama od dzieciństwa przygotowywała mnie do tej przeprowadzki i uczuła mnie za razem francuskiego i angielskiego. Z czego bardzo się cieszę bo tak nie dałabym rady w tym Londynie. Opowiem teraz jak to było z tą przeprowadzką. A więc jak miałam parę miesięcy zmarł mi tata i mama musiała wychowywać mnie sama. Nikt a nikt jej w tym nie pomagał (no może opiekunka), miałyśmy jakąś tam rodzinę, ale nikt się do nas nie odzywał, aż do teraz. Kiedy moja mama straciła pracę, (a stało się to parę dni temu) zadzwoniła do niej babcia (od strony taty). Powiedziała mamie coś co nie bardzo rozumiałam, a brzmiało to tak: : "Natychmiast przylatujcie do Londynu, bilety i apartament w hotelu już zarezerwowane. Mam wam coś pilnego do przekazania" i się rozłączyła. Mama powiedziała, że też nic z tego nie rozumie, ale babcia miała zdenerwowany ton głosu i mama wolała jej jeszcze bardziej nie denerwować. No i zaczęła nas pakować. Nie wiedziałyśmy na jak długo tam pojedziemy, ale wzięłyśmy dosyć dużo rzeczy. Wsiadłyśmy w taksówkę i pojechałyśmy na lotnisko. Nasz lot zajął ok. 45 minut. Na lotnisku w Londynie jak czekałyśmy na taksówkę kupiłam sobie notes, w którym będę opisywała każdy dzień spędzony w Londynie no i właśnie to robię. Jedziemy z mamą właśnie taksówką do hotelu, w którym mamy zarezerwowany apartament, a ja trzymając na kolanach pamiętnik w nim właśnie piszę. W następnym wpisie do tego "notesu" opiszę jak wygląda mój apartament, ale to na pewno nie stanie się zaraz po przyjeździe bo jestem strasznie śpiąca i pójdę spać.
Miłych snów i do jutra,


Alice...

DLA JASNOŚCI... (czyli w realu)

Tak dla jasności pod postami niby wpisami w pamiętniku Alice, nie będę podpisywała się tak:  "Paula...", tylko tak: "Alice...". No to mniej więcej tyle w tym poście. Obserwujcie następne i uważnie je czytajcie. Och! Zapomniałabym dodać, że w postach, Które będą nosiły tytuł "REAL" będą podpisywane moim prawdziwym imieniem, czyli tak jak tu i teraz.


Paula...

poniedziałek, 20 lutego 2012

SAM POCZĄTEK...

Mam na imię Paulina, ale będę używała po swojemu czyli Paula. Blog będzie prowadzony oczywiście prze ze mnie. Postaram się przynajmniej raz na trzy dni wchodzić i uzupełniać notki. Ale będzie możliwe częstsze wchodzenie bo moja mama i siorka w każdy dzień tygodnia ( oprócz środy, soboty i niedzieli ) wyjeżdżają na treningi więc mam wolna rękę. Zapomniałam dodać oczywiście czegoś o sobie, no więc czytajcie: mam 13 latek ( przechodzę bardzo trudny okres w życiu człowieka - dojrzewanie ). Chodzę do 6 klasy. Teraz wypiszę od myślnika moje ulubione rzeczy:
MOJE ULUBIONE ZWIERZĘ:
-kot
kot.jpg
-no może też trochę pies
41748_mordka_bernenski_pies_pasterski.jpg
MOJA ULUBIONA MUZYKA:
-wszystko
MOJE ULUBIONE JEDZENIE:
-chińskie danie ( mogłabym je jeść codziennie na śniadanie, obiad i kolację )
MOJA ULUBIONA KSIĄŻKA:
-"Saga Zmierzch" autorstwa Stephenie Meyer

MÓJ ULUBIONY FILM:
-"Saga Zmierzch" (Zmierzch, Księżyc w nowiu, Zaćmienie i Przed świtem )
MÓJ ULUBIONY SPORT:
-tenis ziemny

MÓJ ULUBIONY AKTOR/AKTORKA:
-nie mam ulubionego aktora/aktorki
MÓJ ULUBIONY ZESPÓŁ MUZYCZNY:
-One Direction

-The Wanted

MÓJ ULUBIONY PIOSENKARZ/PIOSENKARKA:
-Selena Gomez
SelenaGomezHitTheLights.jpg


Dobra teraz koniec o mnie i napiszę trochę o blogu, który właśnie powstaje pełną parą. Tak na prawdę nie mam pojęcia co mnie natchnęło do stworzenia tego bloga, niby to chęć zaistnienia w świecie internetu, niby to, że mam dużo wolnego i nie mam jak to wykorzystać. Jest jeszcze wiele innych powodów, ale kto by je zliczył i je tu zapisał. Blog będzie o dziewczynie o imieniu Alice. Dziewczyna jak każda, ale kiedy się dowiaduje, że jej babcia jest żoną premiera Wielkiej Brytanii jej życie zmienia się tak szybko jak okiem mrugnąć. Ma wiele przygód m.in poznaje królową i jej wnuczkę. Mam nadzieję że ta lektura wam się spodoba i okaże się bardzo wciągająca. Takie jedno małe marzenie prawie nie możliwe: fajnie by było gdyby ta internetowa lektura została postawiona na półkach w księgarniach, przetłumaczona na wiele języków oraz stała się światowym bestsellerem.


Paula...