środa, 22 lutego 2012

DZIEŃ DRUGI...

DROGI PAMIETNIKU

Zajadam właśnie śniadanie i równocześnie piszę w pamiętniku. Aha zapomniałam napisać, że to śniadanie jem w łóżku, a łóżko jest dwa razy większe niż to co mam u siebie w domu. Ten hotel jest taki piękny, ekskluzywny, a jedzenie wytworne. Myślałam, że moja babcia nie ma tylu pieniędzy żeby zapewnić nam pobyt w tak drogim hotelu. A jednak myliłam się co do niej. Nie jest aż taka biedna jak mi się wydawało. Ma o wiele więcej kaski. Moją mamę obudził dzisiaj rano telefon. Dzwoniła do niej babcia z wiadomością że zaraz po śniadaniu przyjedzie po nas (uwaga, uwaga) !!!LIMUZYNA!!! Myślałam, że padnę jak mama mi to powiedziała. Czułam się niesamowicie. Babcia mówiła prawdę właśnie skończyłam jeść, a pod wejściem do hotelu stoi limuzyna. O czekajcie ktoś dzwoni, muszę odebrać...
Podniosłam słuchawkę i powiedziałam "Halo?". To była pani z recepcji i powiedziała, że na dole czeka na mnie i na mamę limuzyna i musimy się pospieszyć. Wyszłam z łóżka bo chciałam mamie powiedzieć o tym, że mamy się śpieszyć, ale mama już była ubrana, więc zaczęła mnie poganiać, a teraz na mnie wrzeszczy bo jestem w łazience, robię sobie makijaż i piszę w pamiętniku (właściwie to pierwsze już skończyłam teraz siedzę na podłodze i robię tylko to drugie... hi, hi, hi!!!). Dobra siedzę już tu dobre dziesięć minut, czas z tąd wyjść unikając wkurzonej mamuśki.
To do usłyszenia! Napiszę zaraz jak będę wiedziała dokąd jedziemy tą prześliczną limuzyną. :-)

Alice... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz