DROGI PAMIĘTNIKU
Aaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!! W limuzynie czekała na nas babcia (ostro wkurzona, nie toleruje spóźnialskich). Ona wyglądała niesamowicie, tak schludnie, ale jak zobaczyła w co ja i mama jesteśmy ubrane zmarniała jej mina. Jak usiadłyśmy i zamknęłyśmy za sobą drzwiczki babcia szepnęła coś szoferowi na ucho i ruszyliśmy. Limuzyna miała ciemne szyby więc nie widziałam gdzie jedziemy. Po jakiś 15 minutach jazdy samochód się zatrzymał, a babcia kazała nam wysiadać. Byłyśmy na wielkim parkingu koło wielkiego centrum handlowego. Przyjechałyśmy na zakupy. Babcia chyba wygrała w totka bo to były chyba najdroższe sklepy w Londynie. Weszłyśmy do pierwszego lepszego sklepu młodzieżowego i babcia nie patrząc nawet na rozmiar dała mi beżowe pozłacane brokatem rurki, beżową koszulę z bawełny i brązowy leciutki i cienki płaszczyk do połowy ud. Jak to przymierzyłam było mi dobre i o dziwo wyglądałam w tym świetnie (wygląda na to, że moja babcia ma gust). Babcia powiedziała do sprzedawczyni, że to kupujemy, a to w czym przyszłam kazała jej wyrzucić (dosłownie). Na przeciwko był sklep z elegancką odzieżą damską. Babcia pociągnęła za sobą mamę i wybrała jej suknie do kolan w kolorze błękitnym, a do tego biały żakiet. Potem pobiegłyśmy do butów i tam dopiero zaczęło się szaleństwo. Babcia wybrała mi brązowe buty na 10 centymetrowym koturnie, a mamie granatowe na 13 centymetrowym. Moja mama myślała, że się zabije w tych butach. Do tego babcia wybrała dla mnie brązową torebkę a mamie granatową. Dowiedziałam się również od babci, że w tym centrum wydałyśmy nie małą sumkę bo prawie 1000 funtów (skąd ona ma taką forsę)....
Jesteśmy znowu w limuzynie i tym razem też nie wiemy gdzie jedziemy. Może do królowej Anglii. O nie! Babcia powiedziała właśnie, że dziewczyny w moim wieku nie powinny już pisać pamiętników. Każe mi go sobie dać, ale na szczęście mówi, że po powrocie z tego miejsca, do którego jedziemy mi go odda. A więc wolę nie wkurzać mojej babci.
Będę tęskniła pamiętniczku, ale na szczęście nie długo się zobaczymy.
Pa, Pa.
Alice...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz